Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Gorzkie winogrona

10 grudnia 1996 | Świat | WK

Najwięcej mieszkańcówstolicy Afganistanu zginęło w ostatnich czterech latach, już po wycofaniu żołnierzy radzieckich. Wcześniej miasto właściwie nie doświadczyło skutków wojny.

Gorzkie winogrona

Wojciech Klewiec

Przeciwnicy strzelali do siebie z dział i wyrzutni rakietowych. Pociski padały po obydwu stronach szosy. Nim ziemia zadrżała, to tu, to tam pojawiał się błysk wybuchu, chwilę później rozlegał się huk. Pomiędzy słupami ognia i dymu opustoszałą jezdnią pędził niewielki autobus. -- Czy oni oszaleli? ! -- spytał szwedzki dziennikarz wskazując pojazd. -- Dokąd jadą, przecież tam jest front! -- Do domu. Nie ma innej drogi -- wyjaśnił Habib, który wiedział, że autobusy udające się z Kabulu do północnej części kraju, jeśli nie zostały zawrócone, musiały przejeżdżać przez pole bitwy. Mimo to kursów nie odwoływano.

Gotowi do drogi

Kabul, październik 1996 r. Kierowca autobusu do Mazar-i-Szarif, miasta, które od stolicy Afganistanu dzieli 430 kilometrów, górskie pasmo Hindukuszu, a w tych dniach także linia frontu, od trzech dni czeka na wiadomość, czy dziś droga będzie otwarta. Wysłużony mercedes przycupnął naprzeciwko siedziby biura Mazar Paima Bus, nad brzegiem rzeki Kabul, z której po upalnym lecie pozostało kilka kałuż i wątły strumień. Obły, podłużny kształt autokaru...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum
Brak okładki

Wydanie: 936

Spis treści

Publicystyka, Opinie

Zamów abonament