Rzucam biznes. Będę emerytem
marek falenta | Chciałbym zobaczyć jakiekolwiek dowody mojej winy – mówi przedsiębiorca podejrzany w aferze taśmowej.
Rz: Sprzedaje pan Hawe czy tylko udaje?
Marek Falenta, przedsiębiorca podejrzany w sprawie nielegalnych podsłuchów: Sprzedaję. Zarówno akcje Hawe, jak i ZWG.
Dlaczego?
Powiedzmy, że dla spokoju ducha. I żeby spłacić kredyty, których jest na około 80 mln zł. Nikt mnie jednak do tego nie zmusza. Wbrew plotkom bank nie postawił kredytów, które posiadam, w stan wymagalności. Akcje Hawe nie są ich jedynym zabezpieczeniem. Mamy wiele nieruchomości.
Na jakim etapie są rozmowy z inwestorem dla Hawe?
W piątek podpisaliśmy warunkową umowę sprzedaży wszystkich moich akcji. Dobre w całej sytuacji jest to, że zwróciło się do nas w sumie sześciu–siedmiu różnych inwestorów. Myślę, że zobaczymy jeszcze próbę walki o tę firmę, bo cena na rynku jest bardzo dobra, a infrastruktura spółki unikalna.
Dużo pan straci na akcjach Hawe?
To łatwo policzyć. Inwestowałem trzy razy: za 55 mln zł odkupiłem akcje od Piotra Mazurkiewicza, potem była emisja, w której wyłożyłem 66 mln zł. Potem jeszcze objąłem akcje za kilkadziesiąt milionów złotych. Teraz z pewnością sprzedam drożej niż za 3 zł, z dużą premią od rynku. Liczę, że stracę maksymalnie około 40 mln zł.
Godzi się pan tak po prostu ze stratą?...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
