Oddziały szpitalne pełne kleszczy
Lekarze pierwszego kontaktu odmawiają wyjęcia kleszcza, więc chorzy oblegają SOR. A boreliozy jest coraz więcej.
W poczekalni Szpitalnego Oddziału Ratunkowego (SOR) w Warszawie przy ul. Niekłańskiej kilkulatki ze złamaniami walczą o krzesła z ofiarami ukąszenia przez kleszcza. – Odsyłają ich do nas lekarze i przychodnie, twierdząc, że nie mają narzędzi do wyciągania pasożytów. A wielu rodziców boi się zrobić to samodzielnie – mówi Mariusz Mazurek, rzecznik placówki przy Niekłańskiej.
Joanna, mama trzyletniego Aleksa, do szpitala zgłosiła się po trzygodzinnej tułaczce po przychodniach. – I to prywatnych! Pediatrzy nie chcieli wyjąć synowi kleszcza nawet za pieniądze. Pewnie, że wożenie...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)