Strajk to nie spisek
Brak kompromisu rządu z nauczycielami pogłębi polaryzację, która przybiera coraz bardziej „klasowy" charakter – pisze ekonomista.
Przekonanie o płacowym upośledzeniu nauczycieli jest powszechnie podzielane. Dotyka ono szczególnie „dobrych nauczycieli" – zaangażowanych w pracę. To oni rzeczywiście pracują na „pełnym etacie" i nie mają czasu na chałtury. Ich dochód stanowi tylko niskie wynagrodzenie „na etacie".
Rząd twierdzi, że przyczyną tego stanu jest polityka poprzedników, którzy zamrozili nauczycielskie wynagrodzenia. Politycy PiS podkreślają też, że obecny protest strajkowy i nieustępliwość związków zawodowych są inspirowane politycznie przez opozycję. Faktycznie, opozycja bez zastrzeżeń popiera żądania protestujących. Jest też faktem, że przede wszystkim środowiska niechętne obecnemu rządowi zaangażowane są we wspieranie nauczycieli.
Polityka obecnej opozycji w okresie przed wyborami 2015 nie zasługuje na afirmację. Problemów edukacji nie doceniano, a w każdym razie finansowanie edukacji nie było priorytetem. Ale to nie przypadek, że silne – i uzasadnione – protesty wybuchły teraz. Szybki ostatnio wzrost wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw i redukcja bezrobocia pogorszyły względne położenie nauczycieli: ich płace w stosunku do płac w przedsiębiorstwach stały się jeszcze bardziej nieatrakcyjne, a gwarancja stałego zatrudnienia straciła na znaczeniu. Ważnym czynnikiem jest rządowa (w stylu gierkowskim)...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta