Polskie wschodzące rynki inwestycyjne
Dobrze przygotowane, położone przy węzłach komunikacyjnych tereny inwestycyjne, do tego korzystny klimat dla biznesu i wykwalifikowana kadra – to dziś główne oczekiwania inwestorów wobec miast. Robert Sakowski
O inwestorów zabiegają wszystkie polskie aglomeracje. Jednak dziś nie wystarczy już mieć kilka hektarów gruntów położonych w atrakcyjnej okolicy. Rozwój inwestycyjny w największych polskich miastach jest obecnie zdeterminowany przez takie czynniki, jak oferta lokalnego rynku pracy, infrastruktura komunikacyjna czy dostępność powierzchni biurowych.
Od lat na polskim rynku inwestycyjnym prym wiodą aglomeracje: Warszawa, Trójmiasto, Wrocław i Poznań. W ostatnim czasie ci najwięksi zaczynają jednak tracić aurę atrakcyjności. Wpływa na to coraz więcej obiektywnych czynników, jak choćby wysokie ceny terenów inwestycyjnych i rosnące wymagania pracowników. Dlatego na mapie pojawiły się miasta, które można uznać za wschodzące rynki inwestycyjne. Należą do nich m.in. Szczecin, Lublin i Toruń.
– W ciągu ostatnich kilku miesięcy w Toruniu rozpoczęło się sześć dużych inwestycji, a dziesięć miejskich działek inwestycyjnych znalazło swoich nabywców za...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
