Miasta zamykają się na tresowane lwy
Samorządy odmawiają udostępniania terenów miejskich cyrkom, które wykorzystują w pokazach zwierzęta. KATARZYNA WÓJCIK
W kilkudziesięciu polskich miastach dzieci nie zobaczą tańczącego słonia ani tygrysa skaczącego przez płonącą obręcz. Obowiązują w nich zarządzenia prezydentów, zakazujące wynajmowania terenów miejskich cyrkom, w których występują dzikie zwierzęta. Od kilku lat w sądach administracyjnych trwa batalia o te zakazy. Orzecznictwo nie jest spójne.
Stres i cierpienie
Dlaczego miasta utrudniają działalność cyrkowcom?
– Ludzie często nie są świadomi, jak drastyczna jest tresura zwierząt. Każdy występ kosztuje ogrom cierpienia. Problemem jest też transport zwierząt – mówi Anna Walijewska, wiceprezes Fundacji Zwierzęta Niczyje, która skłoniła prezydenta Suwałk do wydania zarządzenia.
– Zwierzęta cyrkowe spędzają ponad 200 dni w roku w podróży. Codziennie są zmuszane do przebywania w nowym miejscu, o nieznanych zapachach i dźwiękach. To potęguje stres. Także występy przed publicznością, hałas i migocące światła mają wpływ na ich zdrowie. Zwierzęta się samookaleczają – mówi Anna Plaszczyk z Fundacji Viva. Podaje też przykłady. Fundacja odebrała jednemu z cyrków niedźwiedzia, dwa żółwie jaszczurowate,...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
