Kubie zagląda w oczy głód
Odkąd rząd narzucił maksymalne ceny i zagroził spekulantom więzieniem, z targowisk zniknęła żywność
Od 1994 roku kubańscy rolnicy – po wywiązaniu się z obowiązkowych dostaw – mogli sprzedawać nadwyżki produkowanej żywności na targowiskach podlegających prawom wolnego rynku. W tych kolorowych enklawach kapitalizmu można było kupić po cenach komercyjnych: świeże mięso, ryby, warzywa, owoce, olej, kawę itp. Nie wszystkich było na to stać, ale dla dużej liczby Kubańczyków, otrzymujących pomoc od krewnych z Ameryki lub zatrudnionych w zagranicznych firmach, było to podstawowe źródło zaopatrzenia w żywność.
W...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
