Klątwa Tuska
Wygląda na to, że po specjalistach od marketingu politycznego, image’u i wizażu, premier ściągnął do siebie specjalistów od rzucania uroków. Trudno inaczej wyjaśnić pech, który prześladuje w azjatyckiej podróży prezydenta.
Awarię samolotu można by jeszcze zrozumieć bez sięgania po siły nadprzyrodzone – błędem obsługi albo zużyciem części w wiekowym aeroplanie; hipoteza, iż któryś z pracowników premiera spędził noc na nakłuwaniu woskowego modelu Tu-154 szpilką, wydaje mi się jednak nie tylko bardziej...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)