Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Poznań jako artystyczna trampolina

06 lutego 2017 | Życie Wielkopolski
autor zdjęcia: Darek Golik
źródło: Rzeczpospolita

Kompozytor opowiada o swych artystycznych przyjaźniach i mieszkaniu, w którym poznał Stachurę.

Rz: Choć urodził się pan w Warszawie i od lat w niej mieszka, to jednak drugim ważnym miastem był i jest dla pana Poznań. Pamięta pan swój pierwszy pobyt w tym mieście?

Jerzy Satanowski: Ten pierwszy kontakt z Poznaniem miałem dość wcześnie, bo jako 14-letnie pacholę zostałem wywieziony przez mamę właśnie do Poznania. Od razu trzeba zaznaczyć, że nie były to przenosiny z wielkiej Warszawy do mniejszego Poznania, tylko ze wsi do miasta. Mieszkaliśmy bowiem na przedmieściach Warszawy, w osadzie Opacz, w czasach, kiedy był to teren całkowicie rolniczy. Kiedy zacząłem chodzić do ogólniaka w Warszawie, były to dla mnie wycieczki do wielkiego miasta. Tak więc nie czułem się wtedy w tej Warszawie zadomowiony. Pierwsze spotkanie z Poznaniem było zetknięciem się z mentalnością wielkiego miasta. Nieznany wcześniej rodzaj spotkań koleżeńskich, spędzania wolnego czasu, kontaktów z kumplami. Inna szkoła.

Wychował się pan więc właściwie w Poznaniu.

Tak. Z tym że najpierw byłem tylko półtora roku w Poznaniu, potem był półtoraroczny pobyt w Wolsztynie i powrót do Poznania. Tam zdałem maturę, dostałem się na polonistykę na Uniwersytecie Adama Mickiewicza i spędziłem w tym mieście kolejne...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 10668

Wydanie: 10668

Spis treści

Publicystyka, Opinie

Zamów abonament