W miastach zapanował reklamowy chaos
Samorządy zabierają się do porządkowania bałaganu reklamowego, który opanował miasta. To trudne, ponieważ ich władza sięga tylko gruntów i budynków miejskich
Reklamy dewastują przestrzeń polskich miast. Stojące i wiszące tablice, ogromne płachty na budynkach atakują nas z każdej strony. Tak jest na pewno w Warszawie, ale nie tylko.
– Każdy robi, co mu się podoba. Dotyczy to zarówno reklamy małej, jak i wielkoformatowej, zajmującej całe elewacje – potwierdza Tadeusz Jurga z Wydziału Architektury i Urbanistyki poznańskiego magistratu.
– Reklamy dają duży dochód zarządcom nieruchomości, więc trudno im z niego rezygnować – zwraca uwagę na ekonomiczny aspekt zjawiska Jerzy Zbiegień, miejski konserwator zabytków w Krakowie.
Bezsiła miast
Władze miejskie nie zawsze mogą się przeciwstawić tej ekspansji. Nie tylko z powodu zarobków. Także dlatego, że nie mają wystarczających środków do walki. Prawo sprzyja biznesowi reklamowemu. Przepisy są...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)