Zanim Neil Young został bogiem
Wielbiciele czekali na tę archiwalną płytę od lat. Zdążyli ją wyidealizować, jednak zachwyty nie były na wyrost
„Sugar Mountain. Live at Cantenbury House 1968” jest wspaniałym wehikułem czasu – zabiera na spotkanie z chłopakiem u progu wielkiej kariery. Słuchając, łatwo sobie wyobrazić, że muzyk pojawił się obok nas z gitarą, snuje osobiste opowieści o dziewczynach, poszukiwaniach i pryskających złudzeniach. W studenckim klubie Cantenbury House jest, sądząc z oklasków, raptem kilkadziesiąt osób, ale konferansjer aż tylu się nie spodziewał.
Young ma 22 lata, długie włosy („W życiu nie miałem tak długich jak teraz!”) i bentleya z 1944 r. („Wyobrażacie sobie takiego typa jak ja w bentleyu?”). Niedawno wziął rozwód z Buffalo Springfield, najbardziej...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

