Lekcja ze św. Pawła
Od obywateli należałoby oczekiwać, by mieli w sobie więcej z Rzymian – pisze prawnik.
Lech Najbauer
Zestawiając funkcjonowanie prawa publicznego w odległych czasach z dzisiejszymi standardami, można dojść do wniosków niekoniecznie pochlebnych dla współczesności. Jeśli szuka się inspiracji dla tego rodzaju refleksji, warto zajrzeć do Dziejów Apostolskich. Opisane w nich przypadki św. Pawła wskazują, że świadomość prawna funkcjonariuszy i obywateli oraz obecność w systemie normatywnym określonych swobód i ich gwarancji – co prawda niedostępnych wszystkim warstwom – nie są niczym nowym. I mimo że przez stulecia tak wiele się zmieniło, choćby pojęcie „obywatela" czy zestaw narzędzi przysługujących władzy, to w niektórych kwestiach postęp pozostaje wciąż trudny do uchwycenia.
Ponieważ św. Paweł często narażał się na gwałtowne reakcje słuchaczy i władz, jego dzieje doskonale nadają się do prześledzenia stosunku państwa do obywatela i odwrotnie. Z niebezpiecznych przygód wychodził zazwyczaj obronną ręką, czasem z nieznacznymi szkodami na ciele. Z pewnością dużą rolę odgrywały gruntowne wykształcenie i światowe obycie, ale też świadomość przysługujących mu praw i umiejętność ich egzekwowania. Zwykle jego oponenci świadomość tę dzielili, a umiejętność doceniali.
Pretorzy musieli ustąpić
W macedońskiej Filippi, kiedy po wychłostaniu i uwięzieniu św. Pawła i jego towarzysza rzymscy urzędnicy uznali, że jednak należy...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
