Triumfalny powrót małych sądów
Likwidacja małych sądów została przeprowadzona arbitralnie i wbrew części społeczeństwa. Wkrótce po długotrwałej i zażartej batalii o ich restytucję wrócą na mapę polskiego sądownictwa – pisze sędzia.
Zbigniew Łasowski
1 stycznia 2013 r. pożegnaliśmy 79 sądów rejonowych (około 25 proc. ich ogólnej liczby), zniesionych przez byłego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina z nieracjonalnych powodów, dla zrealizowania politycznych ambicji. Argumenty przedstawiane na uzasadnienie tego przedsięwzięcia były wybiórcze, nie znajdowały oparcia w rzeczywistości, były też wzajemnie sprzeczne. Wbrew zapewnieniom ministra, zniesienie sądu nie było zmianą jego nazwy, ale likwidacją i wcieleniem obszaru właściwości do innego sądu. Nie spowodowało przyspieszenia rozpoznawania spraw, a wręcz przeciwnie, wydłużyło je. Zlekceważono w ten sposób potrzeby lokalnych społeczności, które były zadowolone ze sprawnie funkcjonujących sądów na ich terenie.
Tak zwana reorganizacja sądów w każdym razie została źle przygotowana i jeszcze gorzej przeprowadzona; przyniosła więcej szkody niż pożytku. Ówczesny minister stworzył bowiem zagrożenie dla standardów i wartości podlegających konstytucyjnej ochronie. Podjął działania bez poszanowania konstytucyjnej niezależności władzy sądowniczej oraz marginalizując jej ustrojową pozycję.
Chaos zamiast korzyści
Zniesienie sądów...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

