Piętno piątej kolumny
Rozmowa z Anatolem Niewozińskim
Jak udało się panu zamieszkać w Polsce?
Przyjeżdżały do Kazachstanu delegacje z Warszawy, ich uczestnicy opowiadali o możliwości repatriacji – ale byłem przekonany, że będzie to bardzo trudna droga. Wyjechałem więc w 1993 r. do Kaliningradu z nadzieją, że uda mi się znaleźć pracę w polskiej firmie. A w tym czasie sporo ich działało na tamtym rynku. Odnalazłem kolegę poznanego jeszcze w Karagandzie. Pomógł mi. A potem znalazłem polską firmę. Zacząłem w niej pracować i jeździć na trasie Kaliningrad – Polska. I wreszcie udało mi się w Polsce osiedlić.
A pana rodzina?
Córka trafiła na medycynę na Uniwersytet Jagielloński, bo dobrze zdała egzaminy w Kazachstanie. Oferowano...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
