Oscary zaangażowane
Kino | „Zniewolony..." najlepszym filmem. Najwięcej statuetek dla „Grawitacji"
Barbara Hollender
Jak było? Poważniej niż zwykle. Na scenie niewiele było wygłupów i osobistych przytyków, które często dominowały na oscarowych galach. Za to więcej odniesień do niepokojów współczesnego świata. Zresztą już zestaw nominowanych tytułów świadczył, że Hollywood przestał żyć własnymi sprawami i zaczął uważniej się rozglądać wokół.
Terroryzm, traumy początku XXI wieku i trudne wychodzenie z kryzysu sprawiły, że nawet w wielkich studiach powstają ostatnio produkcje, których autorzy pokazują niełatwą codzienność Ameryki lub bez znieczulenia rozliczają się z jej przeszłością.
Prawdziwe historie
Dziś niepokój na dobre zakradł się na amerykański ekran. Filmowcy szukają tematów w gazetach. Na ceremonii rozdania Oscarów obok aktorów siedzą pierwowzory ich bohaterów. 80-letnia Irlandka Philomena Lee, która po pół wieku trafiła na ślad własnego syna, zabranego jej przez siostry zakonne do adopcji w latach 50. XX wieku. Richard Phillips, kapitan statku porwanego przez somalijskich piratów w 2009 roku. Statuetkę za scenariusz „Zniewolonego..." odbiera John Ridley, który zaadaptował pamiętnik napisany przez Solomona Northupa. Ten Afroamerykanin, wolny człowiek, został w 1841 roku porwany w Waszyngtonie i sprzedany jako niewolnik na Południu. W niewoli spędził 12...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
