W labiryncie liter Wojciecha Fangora
Premiera zadziwiającej rzeźby wybitnego artysty w fundacji Staraków.
Różni się od dzisiejszych „celebrytów" nie tylko wiekiem. Przede wszystkim postawą: jest nieprzekupny. Przekonali się o tym decydenci, gdy postawił na swoim w sprawie wystroju drugiej linii warszawskiego metra. Tak samo nie ugiął się pod naciskami amerykańskich marszandów, którzy namawiali go na seryjną „produkcję" obrazów, dzięki którym zyskał sławę. Można pomyśleć – co za brawura! Przybysz zza żelaznej kurtyny – która akurat po odwilży uniosła się nieco, pozwalając artystom na dłuższe, stypendialne pobyty na Zachodzie – ośmiela się odmawiać! Galerystom chodziło o kompozycje z kołami i falami, łudzącym oko pulsowaniem, wibrowaniem, przenikaniem. Fangor osiągał ten fascynujący efekt klasyczną...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
