Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Tajemnica upadających budów

07 października 2015 | Rzecz o prawie | Agnieszka Lisak
źródło: materiały prasowe

Źle napisane umowy podpisują nieodpowiedzialni wykonawcy. 
I beztrosko ich nie dotrzymują 
– wykazuje Agnieszka Lisak.

Zlecający roboty budowlane nieraz skarżą się na wykonawców, że niesolidni, że upadają, że w najmniej odpowiednim momencie porzucają plac budowy... A mnie to nie dziwi. Nieraz dane mi było poprawiać umowy o roboty budowlane. I powiem krótko: to literatura grozy z elementem horroru.

Nie ma negocjacji, jest zamawiający

W czasie studiów uczono mnie, że fundamentalną zasadą prawa cywilnego jest swoboda zawierania umów, która wyraża się w tym, że strony mogą kształtować treść porozumienia wedle własnego uznania, tak aby wykonanie zobowiązań odpowiadało ich interesom. Po skończeniu studiów przekonałam się, że uniwersytecka teoria rzadko nadąża za rzeczywistością. Najlepszym tego przykładem są właśnie umowy o roboty budowlane. Przy tych naprawdę dużych nie ma żadnych, czy też prawie żadnych, negocjacji. Jest za to zamawiający, który, mówiąc brutalnie, „daje zarobić" i tym samym uważa, że ma prawo jednostronnie narzucać warunki kontraktu. Jeżeli komuś nie odpowiada jego treść, może nie stawać do przetargu. Z tego też powodu w umowach takich znaleźć można sporo zapisów dalekich od zasady...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej" na miesiąc z rabatem 50%!

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 10263

Wydanie: 10263

Spis treści

Publicystyka, Opinie

Zamów abonament