Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Cały czas pod prądem

07 października 2015 | Sport | Piotr Żelazny
autor zdjęcia: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa

Jakub Wawrzyniak, lewy obrońca reprezentacji Polski o jutrzejszym meczu ze Szkocją i zasługach Adama Nawałki.

Rzeczpospolita: Nie było pana na dwóch zgrupowaniach, myślał pan, że już na dłużej wypadł z kadry?

Jakub Wawrzyniak: W czerwcu nie przyjechałem, bo byłem kontuzjowany, natomiast ostatnio po raz pierwszy się zdarzyło, bym był zdrowy, a mimo to nie dostał powołania. Chociaż muszę przyznać, że się tego spodziewałem. Patrząc na moją formę, na formę całej Lechii Gdańsk, sądziłem, że tym razem mogę nie zostać zaproszony. Przydarzało mi się zbyt dużo dziwnych błędów w meczach ligowych. Byłem więc gotowy na to, że nie zostanę powołany, ale jednak mnie to zabolało. Nie pojawiły się jednak myśli, że to mój koniec w tej reprezentacji.

Brak powołania był sygnałem, że czas się wziąć do roboty?

Całe życie dostajemy sygnały, kwestia, czy dobrze je interpretujemy. Skoro mnie zabrakło wśród powołanych, znaczyło, że coś jest nie tak. Po przerwie na reprezentację zaczęliśmy w klubie mocno pracować i czułem, że idziemy w dobrym kierunku.

Wciąż przyjeżdża pan na zgrupowania jako „zastępca piłkarza, którego nie ma", jak sam pan to kiedyś powiedział?

Nie, doczekaliśmy się w końcu lewych obrońców. W całych eliminacjach ta pozycja była mocnym punktem drużyny. Ja zacząłem,...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 10263

Wydanie: 10263

Spis treści

Publicystyka, Opinie

Zamów abonament