Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Czas rozliczeń na Słowacji

12 marca 2018 | Świat | Jerzy Haszczyński
Takich tłumów jak w piątek w Bratysławie w niepodległej Słowacji jeszcze nie było.
źródło: AFP
Takich tłumów jak w piątek w Bratysławie w niepodległej Słowacji jeszcze nie było.

Demonstracje są olbrzymie, ale nie na ulicy rozstrzygnie się los premiera Roberta Ficy.

Relacja z Bratysławy

W weekend Słowacy oglądali kadry z demonstracji, które odbyły się w piątek wieczorem. I zastanawiali się, czy rozpadnie się rząd. Zadecyduje o tym wchodząca w skład koalicji partia mniejszości węgierskiej, której lider Béla Bugár wrócił właśnie z urlopu.

W Bratysławie na głównym placu Słowackiego Powstania Narodowego zebrały się w piątek wieczorem dziesiątki tysięcy ludzi. W niepodległej od 1993 roku Słowacji nigdy nie było tak wielkich protestów.

Ostrożnie i spokojnie

– Ludzie byli bardzo ostrożni, co pewnie nie było po myśli władzy. One próbowały przedstawić demonstrację w stolicy w inny sposób. Ogłosiły, że w krzakach znaleziono ułożone w kopkę kostki brukowe. I sugerowały, że ktoś się szykował do ataku na pobliskie budynki rządowe. Gdy tak to przedstawiano, do telewizji publicznej zadzwoniła jakaś kobieta i powiedziała, że to ona kilka tygodni temu ułożyła te kamienie, bo leżały porozrzucanie, później zamierzała je zabrać do swojego ogrodu – opowiada „Rzeczpospolitej" Karen Henderson, brytyjska politolog, która od lat mieszka na Słowacji i wykłada na dwóch tutejszych uniwersytetach. „Precz z rządem", „Za dużo...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 10999

Wydanie: 10999

Spis treści
Zamów abonament