Smutek skaczących dochodów
Po opublikowaniu szacunków deficytu budżetu w styczniu dały się tu i ówdzie słyszeć odgłosy zachwytu: jest fantastycznie, a będzie jeszcze lepiej! Radość nie powinna jednak odbierać rozumu – pisze ekonomista.
Janusz Jankowiak
Zastanówmy się raczej na chłodno, jak wytłumaczyć fenomenalną, blisko 24-proc. dynamikę wzrostu dochodów z VAT w ujęciu rok do roku. Zastanówmy się, co to może oznaczać dla finansów publicznych w tym roku. A może nawet pokuśmy się o prognozę na 2015 r., w którym – zgodnie z deklaracjami Ministerstwa Finansów (MF) – Polska chciałaby wreszcie wydobyć się z procedury nadmiernego deficytu (EDP).
Statystyka dochodów w ujęciu r./r. w okresie grudzień–styczeń jest – nie zapominajmy o tym – zakłócana nie tylko efektami bazowymi, ale też – co ważniejsze – administrowanymi przez MF przesunięciami terminów zwrotu podatku VAT. Wpływa to na olbrzymią zmienność dochodów; zmienność nieuzasadnioną samą dekompozycją wzrostu gospodarczego. Zmienna baza, z dużym dodatkiem „ręcznego sterowania", zasadniczo zniekształca obraz strony dochodowej budżetu państwa na starcie roku i utrudnia tym samym ocenę wiarygodności wykonania całorocznej prognozy dochodów.
W tym roku dochody z VAT zostały w styczniu „podpompowane" za sprawą ograniczenia i opóźniania zwrotów podatku za materiały budowlane. Wielu przedsiębiorców skarży się przy tym na wyjątkowo drobiazgowe i długotrwałe kontrole urzędów skarbowych poprzedzające...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
