Piękne kino z nutą goryczy
Harmonia i cierpienie. Ład, którego już nie ma, i traumy XX wieku. „Szczęście świata" Michała Rosy na ekranach.
„Szczęście świata" to film pełen nostalgii i poezji, a jednocześnie bolesny. Opowieść o świecie, który przeminął, o współistnieniu wielokulturowej społeczności, ale też o tragicznej historii XX wieku, a wreszcie o ludzkiej naturze. O strachu. I o wolności.
– Czuję przesyt mocnymi historiami z coraz bardziej fałszywymi emocjami, konstruowanymi na potrzeby publiczności i festiwali – mówi „Rzeczpospolitej" reżyser Michał Rosa. – Chciałem zrobić film skrajnie prosty, uwodzący kolorem, zapachem. Ale mam nadzieję, że jeśli ktoś będzie chciał, to poczuje w nim również gorycz.
Przedwojenny Śląsk. Jedna kamienica, samotna i osobna. Na parterze urząd pocztowy z kulawym urzędnikiem. Za każdymi drzwiami inny, odmienny świat. Ślązak z żoną i dwojgiem dzieci, człowiek prosty, a przecież genialny matematyk-samouk. Kostyczna Niemka wychowująca syna chorej psychicznie siostry. Pochodzenie chłopca jest skrywaną tajemnicą. Wuj dziecka idzie za nazistowską ideologią....
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
