Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Biełsat: Niechciana stacja szefa MSZ

04 stycznia 2017 | Rzecz o polityce | Zuzanna Dąbrowska

Spory o telewizję dla Białorusi.

Godzina 10. Kolegium reakcyjne Biełsatu na pl. Powstańców Warszawy w budynku TVP. Prowadzi Aleksy Dzikawicki, kierownik działu audycji informacyjnych. Newsroom jest w budowie. Na dniach pojawić się mają nowe plazmy i konsolety. Co słychać w Mińsku? – Ludzie na ulicy już pytają naszych dziennikarzy: „Co z wami? Podobno chcą was zamknąć" – opowiada jeden z reporterów. Najdziwniejsze jest to, że to nie Aleksander Łukaszenka chce się pozbyć stacji, tylko szef polskiego MSZ.

Vox populi

Na wtorek planowany jest materiał o języku białoruskim na etykietach importowanych produktów. – Nawet na oliwkach sprowadzanych z Hiszpanii jest tekst po białorusku i hiszpańsku. Po rosyjsku nie dali! – cieszy się jeden z reporterów. McDonald też przeszedł na białoruski. I Samsung. – To także trochę nasza zasługa – cieszą się dziennikarze Biełsatu. Bo oni od lat promują język białoruski. Telewizja nadawana jest satelitarnie przez Astrę 4. Dostępna jest też w internecie. Najważniejszy program, to trzygodzinny blok informacyjno-publicystyczny. Jest nadawany na żywo. Czasem nawet trzy razy dziennie pojawia się przebój stacji: vox populi, czyli sonda uliczna. Jest hitem, bo nikt nie podpowiada przechodniom, co mają mówić.

Według wyliczeń dyrekcji Biełsatu, stację ogląda 300–400 tys....

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Wydanie: 10641

Wydanie: 10641

Spis treści
Zamów abonament