Narodziny narodu i cena wolności
Wojna o niepodległość była militarnym starciem kolonii z imperium i próbą charakteru wspólnoty, która dopiero uczyła się myśleć o sobie jako o narodzie. To w jej ogniu rodził się amerykański patriotyzm republikański.
Gdy myślimy o Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych, najczęściej powracają wielkie słowa zapisane 4 lipca 1776 r. w Filadelfii: o równości ludzi, prawach niezbywalnych i zgodzie rządzonych. W tej perspektywie amerykańska niepodległość jawi się jako akt politycznej odwagi. Ale za tym uroczystym obrazem kryje się doświadczenie znacznie bardziej dramatyczne. Deklaracja nie zakończyła sporu z Wielką Brytanią. Nadała mu nowy radykalny sens. Od tej chwili konflikt nie był już tylko walką o prawa kolonistów jako poddanych brytyjskiego monarchy.
Wojna o istnienie nowego państwa
To w jej ogniu rodził się amerykański patriotyzm republikański oparty na przekonaniu, że wolność wymaga ofiary, odpowiedzialności i gotowości do obrony dobra wspólnego. Zarazem ta sama wojna odsłoniła bolesne granice rewolucyjnych ideałów. Nie wszyscy mieszkańcy Ameryki chcieli niepodległości i nie wszyscy zostali objęci obietnicą zapisaną w Deklaracji.
Warto pamiętać, że wojna rozpoczęła się, zanim ogłoszono niepodległość. Strzały oddane w kwietniu 1775 r. pod Lexington i Concord nie były jeszcze początkiem wojny o nowe państwo w pełnym znaczeniu tego słowa. Dla wielu kolonistów był to wciąż konflikt o prawa poddanych brytyjskich, o nadużycia Korony i o obronę tradycyjnych wolności,...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
