Brytyjczycy chcą cofnąć brexit
Dziesięć lat po referendum rozwodowym po raz pierwszy na Wyspach rozgorzała debata, jak wrócić do Unii Europejskiej.
To są w pewnym sensie sygnały sprzeczne. Z jednej strony eurosceptyczna, populistyczna i nacjonalistyczna partia Reform UK zbiera dziś największe poparcie w sondażach: może liczyć na 25 proc. głosów wobec 17 proc. tak dla laburzystów, jak i torysów. Jej lider Nigel Farage de facto wymusił w 2016 r. głosowanie nad wyjściem z Unii. Ale z drugiej strony, jak podaje instytut YouGov, 58 proc. Brytyjczyków uważa za błąd opuszczenie Wspólnoty przez królestwo, a tylko 29 proc. wciąż głosowałoby za brexitem. Eksperci są zgodni, że gdyby dziś odbyło się w tej sprawie nowe referendum, zwolennicy integracji bez trudu by je wygrali.
Bo też wszystkie główne obietnice Borisa Johnsona i innych zwolenników rozwodu z Brukselą nie spełniły się. Zamiast szybciej się rozwijać, kraj balansuje na skraju recesji i może już pod koniec dekady mieć mniejszy dochód na...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
