Bezpieczeństwo gospodarcze to warunek rozwoju
Nie zaczyna się na granicy i nie kończy na wydatkach obronnych. Dziś bezpieczeństwo gospodarcze mierzy się dostępem do energii, leków, żywności, kapitału i miejscem firm w globalnej konkurencji.
W debacie „Bezpieczeństwo gospodarcze przestało być hasłem, stało się strategią”, którą podczas poniedziałkowego Forum Gospodarczego poprowadził Marcin Piasecki, redaktor zarządzający „Rzeczpospolitej”, udział wzięli eksperci budownictwa, bankowości, przemysłu rolno-spożywczego, farmacji, energetyki, eksportu i instytucji finansowych. Wspólnie postawili diagnozę, że bezpieczeństwo gospodarcze nie jest dziś jednym resortowym zadaniem, ale systemem naczyń połączonych, który obejmuje energię, żywność, leki, infrastrukturę, kapitał, eksport, technologię, rynek pracy i stabilność regulacyjną.
W praktyce oznacza to, że o odporności państwa decydują nie tylko armia i granice, ale także to, czy firmy mają dostęp do przewidywalnych regulacji, czy przemysł ma tanią energię, czy rolnik może sprzedać surowiec, czy szpital ma leki, czy eksporter ma narzędzia pozwalające bezpiecznie wychodzić na nowe rynki, a prywatny kapitał chce inwestować w kraju.
Bez podziału ryzyka inwestycje będą zagrożone
Dla branży budowlanej bezpieczeństwo gospodarcze oznacza przede wszystkim zarządzanie ryzykiem – przekonywał Andrzej Sterczyński, prezes Unibep S.A. – Bezpieczeństwo gospodarcze w każdej branży przejawia się tym samym: szukaniem sposobu mitygacji wszelkich ryzyk po to, żeby zwiększać wartość organizacji dla swoich akcjonariuszy – mówił. Jak podkreślał,...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)