Demokracja niezbyt mądrych ludzi
Demokracja w Polsce upadnie. Na dłuższą metę nie może istnieć system polityczny, który nie zabezpiecza podstaw swego istnienia.
Od czasów starożytnych wiemy, że żaden ustrój nie jest wieczny. Dziwna była ta polska wiara w „koniec historii”, w kraju, w którym ostatnich dwóch stuleciach „demokracji” było jak na lekarstwo. Zatem demokracja, jak ludzie, nie ma przymiotu „wieczności”. Tylko dlaczego mamy tak dużą szansę, aby doświadczyć jej kresu?
Polityka a edukacja
Nowożytny ideał demokratyczny był ściśle powiązany z założeniem możliwości skutecznego oświecenia publicznego. Myśl, aby łączyć rozumność z polityczną kompetencją nie była nowa. Starożytni o tym pisali. Zaznaczali jednak, że ludzie dzielą się na mądrych i głupich, lepiej – i dla tych mądrych, i dla tych głupich – aby rządzili ci pierwsi. Chrześcijaństwo dodało do tego dogmat o „grzechu pierworodnym”, który skutecznie limitował marzenia o „raju doczesnym” i skłaniał nie tylko do myśli o zbawieniu, ale także o kruchości ziemskiego ładu, który z racji niezbywalnej ułomności ludzkiej natury wymagał autorytetu. Starożytną tradycję filozoficzną i chrześcijaństwo łączyło nadto zbliżone doświadczenie historyczne. Sokrates i Chrystus byli ofiarami ludu. Racja – dla filozofa i chrześcijanina – nigdy nie stoi po stronie większości, a nawet z zasady po przeciwnej. Mądrość i większość nie mają wspólnego mianownika. Póki...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

