KGHM musi wrócić do myślenia o rozwoju
Warto wrócić do aktywności zagranicznej mimo wszystkich ryzyk – mówi Remigiusz Paszkiewicz. Prezes KGHM opowiada o nowej strategii spółki i projektach w Maroku, Azji i USA. A także o nowych porządkach i ile mogą być warte sprawy z czasów rządów PiS.
Jest pan menedżerem w fotelu prezesa KGHM czy namiestnikiem ministra aktywów państwowych w fotelu prezesa KGHM?
Jestem menedżerem w fotelu prezesa KGHM i moim zadaniem jest budowa wartości spółki i grupy dla wszystkich właścicieli kapitału. Nie ukrywam jednak, że ze względu na strukturę akcjonariatu dialog z ministerstwem jest dla nas istotny.
I nie przedkłada pan woli ministra ponad interesy spółki i akcjonariuszy?
Absolutnie nie ma takiej sytuacji.
Na razie.
Decydujące znaczenie ma wola akcjonariuszy wyrażana na walnym zgromadzeniu oraz w ramach nadzoru właścicielskiego. Nie zmienia to jednak faktu, że duże spółki o znaczeniu strategicznym powinny wpisywać się w politykę gospodarczą państwa. Trzeba też pamiętać, że właścicielem złóż, na których operujemy, jest Skarb Państwa. Współpraca z ministerstwem i innymi instytucjami państwa jest więc w przypadku KGHM czymś naturalnym, zarówno w wymiarze właścicielskim, jak i regulacyjnym czy nadzorczym.
Dla pana ważniejszy jest interes państwa czy interes wszystkich, także indywidualnych, akcjonariuszy KGHM?
Nie muszę wybierać. Nie widzę sprzeczności między tymi interesami. Skarb Państwa jest jednym z akcjonariuszy i co...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)