Pierwsze powstanie nowoczesnej Polski
Przywódcy powstania styczniowego uniknęli błędów poprzedników i formułowali postulaty bliższe republice niż restytucji monarchii – mówi dr hab. Maksymilian Stanulewicz, historyk prawa, wykładowca Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Rzeczpospolita: Czy powstanie styczniowe wybuchło w dobrym momencie?
Maksymilian Stanulewicz: Chyba żadne polskie powstanie nie wybuchło wtedy, kiedy trzeba, może poza wielkopolskim z 1918 r. W 1863 r. liczono na interwencję zachodnich mocarstw. Pech chciał, że w tym samym czasie za Atlantykiem toczyła się wojna domowa. Paradoksalnie to Rosja popierała Północ, a imperia Europy Zachodniej były za Południem. Powstanie styczniowe trwało więc przez wiele miesięcy siłą inercji.
A gdyby Zachód interweniował?
Być może nie mielibyśmy do czynienia z reformą rolną, może byłaby próba odtwarzania monarchii w Polsce? Prawdopodobnie w oparciu o tron Romanowów, ale nawet część umiarkowanych Białych była temu przeciwna i – tak jak Romuald Traugutt – przeszli na stronę Czerwonych, dla których liczyła się przede wszystkim walka. I którzy byli skuteczniejsi.
Na co liczyli Czerwoni?
Mieli nadzieję, że uda się obalić rząd zaborczy i powołać republikę – odmienną od tego, o co chcieli się bić Biali. Do tej „roboty narodowej" wciągali robotników i chłopów. Podkreślali wagę uwłaszczenia chłopów i w ogóle upowszechnienia własności. Łatwo zgadnąć, że w tych sprawach nie było porozumienia...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
