Uwaga na pułapki przy nabywaniu nieruchomości w Tajlandii
Zaostrzone kontrole w Tajlandii zwiększają ryzyko dla cudzoziemców kupujących grunty przez lokalne spółki. Do legalności nie wystarczy tajski wspólnik z większością udziałów.
Zakaz nabywania gruntów przez cudzoziemców w Tajlandii jest coraz szerzej znany wśród inwestorów nieruchomościowych. Standardową i w pełni legalną odpowiedzią tamtejszego rynku na ten zakaz jest dzierżawa. Daje ona cudzoziemcowi prawo do korzystania z gruntu, ale wyłącznie przez z góry określony czas, ponieważ zarejestrowana umowa wiąże maksymalnie na 30 lat. Popularne konstrukcje odnawiania dzierżawy tego nie zmieniają. Egzekwowalny pozostaje wyłącznie pierwszy 30-letni okres, a opcja przedłużenia ma charakter umowny i nie wiąże kolejnego właściciela gruntu. Dla wielu inwestorów takie rozwiązanie jest niesatysfakcjonujące. Szukają więc sposobu na uzyskanie własności gruntu, choćby pośredniej, a jedną z pierwszych metod, na jaką natrafiają, jest zakup nieruchomości przez tajską spółkę, w której obejmują udziały.
Sam mechanizm jest z pozoru nieskomplikowany. Grunt nabywa tajska spółka, a cudzoziemiec obejmuje w niej udziały, licząc na kontrolę nad nieruchomością za jej pośrednictwem. Od początku wiązało się to jednak z ryzykiem prawnym, którego realna skala zależała dotąd głównie od tego, jak aktywnie działały urzędy w danej prowincji Tajlandii. W 2026 roku kontrole wyraźnie się zaostrzyły i objęły cały kraj, a towarzyszyły im serie nagłośnionych akcji i zatrzymań w najpopularniejszych wśród cudzoziemców regionach, o...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)