Sześć dywizji i nowy model batalionu
Baobaby, Abramsy, K2, Borsuki, Kraby, Raki i Homary trafiają do jednostek w tempie niewidzianym od dekad. Ale zmiany w wojskach lądowych nie dotyczą tylko sprzętu, lecz również tego, jak zbudowana jest armia i jakie miejsce zajmują w niej drony.
Polska ma dziś formalnie sześć dywizji wojsk lądowych, ale ich gotowość jest bardzo różna. Zgodnie z klasyfikacją, o której mówił szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła, dywizje pierwszego rzutu wchodzą do walki w ciągu siedmiu dni, a część ich pododdziałów – w kilkanaście godzin. Dywizje drugiego rzutu potrzebują na to do 30 dni.
Do pierwszej kategorii należą obecnie dwa związki taktyczne rozlokowane na wschodzie: 16. Pomorska Dywizja Zmechanizowana, osłaniająca granice obwodu królewieckiego i przesmyk suwalski, oraz 18. Dywizja Zmechanizowana, stojąca wzdłuż granicy z Białorusią. To one dostają najnowszy sprzęt.
Do 18. Dywizji trafiają czołgi Abrams, których do końca roku ma być 366. Do 16. Dywizji idą koreańskie K2, których odebraliśmy już 180 i zamówiliśmy kolejne 180. A także polskie bojowe wozy piechoty Borsuk, zamówione dotychczas w liczbie 257 sztuk. Do jednostek tych dywizji trafia również inny nowy sprzęt, m.in....
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
