Tuwim: dwie twarze entuzjasty Belwederu
Gloryfikujące Józefa Piłsudskiego wiersze i pieśni nie zawsze osiągały odpowiedni poziom artystyczny. O dziwo, ze swoim uwielbieniem dla Naczelnika Państwa przedobrzył Julian Tuwim.
Co najmniej dwukrotnie. W nadto patetycznym wierszu „Józef Piłsudski” lamentował: „Ach czemu, ach po co/ Tak męczysz się, tak cierpisz za nas, Komendancie?”, nic więc dziwnego, że publicyści Narodowej Demokracji nazwali utwór „obstalunkowym i bezczelnym”.
Przesadził także Tuwim w jednoaktówce wystawionej w „Qui pro Quo”, w której w imieniny Marszałka kazał zejść z pomników Mickiewiczowi, Kopernikowi, Chopinowi, a i królom: Sobieskiemu i Zygmuntowi III, by wspólnie podążyli do Belwederu złożyć hołd Piłsudskiemu...
Ale już ballada „Druskiennickie drzewa”, a zwłaszcza „Aere perennius” trawestacja trzydziestej ody Horacego, nie przynoszą wstydu poecie. Tu patos jest zasadny, a...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)

