Majstersztyk wrażliwca
Xavier Dolan w „To tylko koniec świata" dokonał dramatycznej wiwisekcji rodziny. Grand Prix w Cannes.
– To pierwszy film, który nakręciłem jako dojrzały mężczyzna. Tekst sztuki teatralnej Jeana-Luca Lagarce'a przynieśli mi przyjaciele w 2010 roku, ale wtedy go nie zrozumiałem. Kilka lat później stał mi się bliski – mówi 27-letni Kanadyjczyk Xavier Dolan.
W „To tylko koniec świata" młody pisarz wraca do domu po 12 latach nieobecności. Spotyka matkę, starszego brata, bratową, której nigdy nie widział, i siostrę, dziś dorosłą, którą pamięta jako małą dziewczynę. Chce im powiedzieć, że umiera. Pożegnać się. Ale trafia do kłębowiska ambicji, niespełnień, wzajemnych pretensji, które przy nim – uciekinierze, niby swoim, a jednak obcym – wybuchają z ogromną siłą.
Louis zderza się z agresją, z ludźmi samotnymi, nierozumiejącymi się nawzajem, zniecierpliwionymi, niepogodzonymi ze słabościami własnymi i innych, pełnymi kompleksów, nieakceptującymi tego, kim są. Oni wcale nie chcą usłyszeć tego, co Louis ma im do powiedzenia.
Relacje rodzinne zawsze Dolana interesowały. W 2009 roku, jako 19-latek, na festiwalu w Cannes pokazał swoją debiutancką fabułę „Zabiłem moją...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
