Kamieniami w Red Bulla
Niemcy, gdzie od dawna nie było incydentów na stadionach, potępiają chuliganów z Dortmundu.
Ten sezon Bundesligi od początku jest wyjątkowy. Powiew świeżości w nieco skostniałą rywalizację Bayernu Monachium z resztą Niemiec wniósł RB Lipsk. Zarówno na boisku – sensacyjny beniaminek traci tylko cztery punkty do giganta z Bawarii – jak i poza nim. Szczególnie poza nim.
Będący własnością producenta napoju energetycznego Red Bull klub stał się dla niemieckich kibiców symbolem wszystkiego, co w obecnej piłce nożnej najgorsze: komercjalizacji, braku idei, kupowania sukcesów.
Niemiecki futbol bardzo różni się od tego, co znają kibice w innych częściach...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)