Głos w dyskusji o strefie euro
Hiszpania, która jest w strefie euro, nie widzi konieczności reform, które wydają się nieuchronne
Większość sądzi, iż przyjęcie euro jest bardziej korzystne dla gospodarki niż ślepe trwanie w izolacji. Ale wejście do strefy przed reformami tylko uzależni Polskę od kredytu, wyssie oszczędności, rozdmucha ceny aktywów, pogłębi deficyt handlowy i może sprowadzić krach finansowy, który na długo pogrąży kraj w stagflacji.
Naiwne dobre rady
Nie brak głosów ekonomistów, że wejście do strefy euro jest korzystne, nawet za cenę wyższej inflacji i korzyść w postaci mniejszych wahań kursowych. Co ważniejsze, wskazuje się też na redukcję kosztów transakcyjnych i łatwiejszy dostęp do kapitału. Proponuje się, by w kraju ceny wzrosły do poziomu starej Europy w ramach tzw. konwergencji nominalnej. Wszystko po to tylko, by skłonić gnuśnych eurounionistów do mariażu z kolejną aspirantką – Polską.
Niestety, z danymi statystycznymi i opiniami ekonomistów bywa trochę tak jak z bikini. Sugestywne jest to, co odsłania, ale istotne to, co skrywa. Nie warto dyskutować o kosztach społecznych i powszechnej frustracji, jakie realizacja tej strategii przyniosłaby Polsce. Wystarczy tylko zauważyć, iż poziom...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)