IPN nie może podsycać złych emocji
Czas zakończyć opętańcze swary nad naszym zwycięstwem – apeluje do skłóconych kolegów z opozycji marszałek Senatu. Sądzi, że Sławomir Cenckiewicz i podobni mu historycy IPN interpretują historię na potrzeby dzisiejszej polityki
Rz: Według szefa kolegium IPN Andrzeja Chojnowskiego są świadkowie, że pana biuro naciskało na Instytut, by zdymisjonować Sławomira Cenckiewicza. On sam wymienił nawet nazwisko osoby, która dzwoniła w tej sprawie.
Bogdan Borusewicz: Instytut Pamięci Narodowej sam wydał oświadczenie, z którego wynika, że nacisków nie było. Ale wiem, że jest pewna grupa w IPN, która będzie to kwestionowała. Jeśli ktokolwiek chce sprawę rozgrywać politycznie, albo tak jak prof. Andrzej Chojnowski chce prowadzić jakieś śledztwo wewnętrzne, to niech to robi.
Podobno IPN przyjął takie stanowisko, ponieważ się obawia, że Platforma Obywatelska obetnie mu budżet.
Wszystko można wymyślić. Sławomir Cenckiewicz udowodnił, że jest politykiem. Ale także polityk powinien mówić prawdę.
A on kłamie?
Nie tylko, ale też wmontował mnie w sytuację, której sobie nie życzyłem.
Mówi pan o lekcjach historii w Liceum Plastycznym w Gdańsku? Tak. Wmontował mnie w cykl spotkań bez informowania mnie o tym. Dymisja Sławomira Cenckiewicza jest wewnętrzną sprawą IPN. Rozumiem, że tam powstał jakiś konflikt i w ten sposób został rozwiązany.
Konflikt w gdańskim IPN?
Dyrektor miejscowego IPN był ze mną na spotkaniu w liceum. Spytałem więc 15 września, dlaczego nie powiedział, że po mnie jest następne spotkanie z małżeństwem...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta