Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

Jak przeżyć święta

24 grudnia 2009 | Styl życia | Monika Janusz-Lorkowska
autor zdjęcia: Tomasz Wawer
źródło: Rzeczpospolita
Zofia Milska-Wrzosińka, psycholog i psychoterapeutka
autor zdjęcia: Wojciech Grzędziński
źródło: Fotorzepa
Zofia Milska-Wrzosińka, psycholog i psychoterapeutka

Na wigilię do rodziców czy do teściów? A może do babci? Co zrobić, by nikt nie poczuł się urażony

– Przez kilka pierwszych lat naszego małżeństwa mieliśmy poważny problem: iść na wigilię do moich rodziców czy jego? A może do babci? – wspomina Iga Mochdziewicz, pracuje w warszawskiej agencji reklamowej. – Każdy chciał nas zobaczyć i ugościć. Gdy nie było dzieci, godziliśmy się na takie kolędowanie i byliśmy wszędzie tam, gdzie nas oczekiwano. W efekcie, co było dość irytujące, spędzaliśmy więcej czasu w samochodzie niż przy stole. Gdy pojawiły się dzieci, nie mogliśmy już tak krążyć.

I grzybowa, i barszcz

Zastanawiali się, co zrobić, by nikt nie czuł się urażony. Najlepiej zgromadzić wszystkich przy wspólnym stole. Ale przy którym? U kogo? Idealnym rozwiązaniem okazało się spotkanie na neutralnym gruncie.

– Wynajmujemy chatę w górach – mówi Iga Mochdziewicz. – Na początku niektórzy stawiali opór, najstarsi w rodzinie nie chcieli zmieniać swoich wigilijnych przyzwyczajeń. Zapowiedzieliśmy: na stole może znaleźć się wszystko, według uznania. I grzybowa, i barszcz. Im więcej tym lepiej. Za to mniej konfliktów. Razem ubieramy wielką choinkę, w kominku pali się ogień, a w pierwszy dzień...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum
Brak okładki

Wydanie: 8507

Spis treści

Pierwsza strona

Zamów abonament