Sukces zaślepił City
Jeśli w referendum wygra Brexit, Londyn może stracić nawet połowę finansowego biznesu. Ale wielu bankierów się tego nie boi.
Korespondencja z Londynu
Pociąg metra dojechał do stacji Monument i Sebastian Odony musi przeciskać się do wyjścia, tak dużo jest o tej porze podróżnych. Kobiety, ale przede wszystkim elegancko ubrani mężczyźni, przyspieszają kroku: za kilka minut wybije dziewiąta, godzina, w której większość pobliskich banków, towarzystw ubezpieczeniowych, kancelarii prawnych, biur maklerskich i tysięcy innych instytucji rozpoczyna pracę dla największego ośrodka finansowego świata: City.
Jest wtorek, mniej niż 48 godzin przed rozpoczęciem głosowania nad pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii, więc pytanie samo się narzuca: czy świat finansów jest przerażony perspektywą Brexitu?
Ale Odony, którego przodkowie już w 1870 r. przyjechali z Włoch, daje zaskakującą odpowiedź. – Wciąż się waham, ale najpewniej będę głosował za wyjściem z Unii. Z dwóch powodów: chcę doprowadzić do rozpadu torysów i uważam, że międzynarodowy kapitał, który tu przyszedł, wypchnął zwykłych ludzi z Londynu. Nie stać ich na mieszkania w mieście, na rozrywkę. A banki zatrudniają najbardziej utalentowanych...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)