Chamstwo i hormony nacierają
Film „Lejdis” miał być damskim „Testosteronem”. Jest znacznie gorszy. Duet Saramonowicz – Konecki dowiódł, że prymitywnego scenariusza nie uratują gwiazdy
Po agresywnej kampanii reklamowej godnej wyborów prezydenckich „Lejdis” weszły na ekrany od razu, bez prasowych pokazów. Byłam na pierwszym seansie. Do końca pełna sala, publiczność wyjąca ze śmiechu. Prawie dwie i pół godziny mija, jak z „piczy strzelił”! Cytat jest jednym z subtelniejszych bon motów w „Lejdis”. Bo przy słownictwie rzekomo inteligentnych bohaterek teksty z „Psów”, ongiś uchodzące za krwiste, wydają się strofami poezji.
Będzie hicior. Plejada wybitnych aktorów obok modnych „serialowców”. Na początku jest dużo śmiechu (rechotu), a pod koniec w oczach robi się mokro. Prawdy o rzeczywistości tyle...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
