Teatr bardzo silnych kobiet
Reżyserka Agata Duda-Gracz opowiada Janowi Bończy- -Szabłowskiemu o swoich aktorach i premierze „Mary Stuart".
Rz: „Mary Stuart" Hildesheimera w przeciwieństwie do dramatów Schillera i Słowackiego nie pokazuje romantycznej wizji królowej Szkocji, tylko dramat niedołężnej kobiety oczekującej na egzekucję. Dlaczego wybrała pani tę wizję?
Agata Duda-Gracz: Z wielu powodów. Surowość tej opowieści daje możliwość opowiedzenia skondensowanej, poruszającej historii. W ciągu ostatnich dwóch godzin przed śmiercią Maria Stuart przeżywa jeszcze raz całe swoje życie. W tym utworze jest i niszcząca namiętność, i siła miłości, i siłowanie się z Bogiem, a nawet próba stworzenia Go na swój obraz i podobieństwo. Równocześnie dramat dziejący się w XVI wieku dał mi możliwość opowiedzenia o niezwykłości tej epoki i jej analogii do tego, co dzieje się dzisiaj.
Spójrzmy na obrazy z tamtego okresu. Martwe natury wypełnione są nadgryzionymi, często gnijącymi owocami, mięsem ociekającym sosem, lepkim winem, aksamitne draperie są ciężkie od haftów. Wszystko malowane jest soczystymi kolorami, tworząc jaskrawy, duszny świat. Obrazy przedstawiające sceny rodzajowe kipią bądź od przepychu, bądź okrucieństwa, pasji, emocji. Ówczesne kobiety pod sukniami nie nosiły bielizny, jakby zawsze miały być gotowe do uprawiania miłości. Mężczyźni eksponowali swoją męskość, doszywając do pumpów saczki. Z drugiej strony był Kościół, który grzmiał...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta