Czas zapłaty
Już tylko Europa może wyzwolić Ukrainę z objęcia oligarchów, którzy paraliżują rozwój kraju od chwili jego narodzin. Jeśli tej szansy Ukraińcy nie wykorzystają, ich krajowi przypadnie rola rosyjskiej guberni – pisze z Kijowa publicysta „Rzeczpospolitej".
Róg stołecznych ulic Rohnidynskiej i Szoty Rustawelego dobrze oddaje stan kraju. Na jednym rogu salon Ferrari, na drugim Ministerstwo Spraw Socjalnych. Na jednym przybytek dla paru procent społeczeństwa, które stać właściwie na wszystko, na drugim urząd, który nie ma do zaoferowania przytłaczającej masie narodu w zasadzie nic.
Wszechobecna korupcja
W chwili ogłoszenia niepodległości w 1991 roku na Ukrainie powstała instytucjonalna pustka. Państwo było tak słabe, że nie zdołało zapobiec przejęciu niemal całego, poza ziemią, majątku przez garstkę ludzi. Niektórzy zawdzięczali fortunę sprytowi i przedsiębiorczości, ale zdecydowana większość ustawiła się na pokolenia dzięki przynależności do elity nomenklatury komunistycznej lub do kryminalnej mafii. To wówczas powstały bajeczne fortuny Rinata Achmetowa, Wiktora Pinczuka czy Ihora Kołomojskiego.
Oligarchowie przejęli jednak kontrolę nie tylko nad wielkim biznesem, ale niemal nad każdym aspektem działania państwa. Większość deputowanych, ministrów, sędziów, prokuratorów czy szefów milicji to ludzie zależni od magnatów i pozostający na ich usługach.
Szczególnym tego objawem jest wszechobecna na Ukrainie korupcja. Drogi są w tragicznym stanie, bo przetargi wygrywają przedsiębiorcy powiązani z władzą, którzy zapłacone łapówki muszą sobie odbić,...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta