Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

Szukaj w:
[x]
Prawo
[x]
Ekonomia i biznes
[x]
Informacje i opinie
ZAAWANSOWANE

W drodze z bogami

19 czerwca 2009 | piątek+ | Paulina Wilk
autor zdjęcia: Paulina Wilk
źródło: Fotorzepa
autor zdjęcia: Paulina Wilk
źródło: Fotorzepa

Indie jadą. Czym się da. Przez pustynie, lasy namorzynowe, himalajskie przełęcze i miejskie molochy. Za grosze, na podłodze, dachu, w przejściu. W interesach, na targ, ślub, do szpitala. Nie dla przyjemności, bo turystyka jest tu zjawiskiem elitarnym, za to podróżowanie – powszechnym

Po mieście można zwinną rikszą. Jeśli rowerową, to z widokiem na plecy rikszarza, którego ciało przypomina wysuszony zwitek mięśni. Rikszarz, żeby w ogóle ruszyć z miejsca, naciska na pedały całym ciężarem, rozpędza pojazd, kiwając się na boki, a potem robi wszystko, by pokonać trasę bez stawania, w ten sposób oszczędza siły. Ławeczka dla pasażerów – zawsze zbyt wąska dla dwojga, boczne listwy wbijają się w biodra, stemplując je siniakami – każe mocno przyciskać stopy do blaszanej podłogi i bez przerwy balansować, bo jazda to slalom z wybojami.

Wygodniej jest w autorikszy, tym zadziwiająco sprytnym pudełku na trzech kołach. Wszędzie się wciśnie – między ciężarówkę a leżącą na jezdni krowę, między autobus a cuchnący rynsztok. Nie ma nic przyjemniejszego, niż mknąć przez miasto w towarzystwie bollywoodzkich bóstw zdobiących wnętrze pojazdu oraz gościnnego kierowcy, który pyta: – Który kraj, madame? Pierwszy raz w Indiach? Podoba się?

Wiatr wpada z lewej i z prawej, upał znika. A w porze deszczowej wystarczy opuścić brezentowe firanki i przywiązać je sznurkiem do poręczy.

Dłuższe miejskie trasy lepiej pokonywać autobusem. Jeżeli się do niego wskoczy. Ruchem kieruje konduktor. Uderzenie dłonią w blaszany bok wozu to znak dla kierowcy, żeby hamował. Dwa uderzenia: znów można jechać. Konduktor, zawsze filigranowy, w przepoconej koszuli i gumowych klapkach,...

Dostęp do treści Archiwum.rp.pl jest płatny.

Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.

Ponad milion tekstów w jednym miejscu.

Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"

Zamów
Unikalna oferta
Brak okładki

Wydanie: 8348

Spis treści

Ekonomia

Po godzinach

100 rąk do miksowania
A niebo było tak samo błękitne...
Bajanie na grzbietach fal
Charytatywny spacer z psem
Ci, którzy przeżyli
Debiutantki na scenie
Debiuty na piątkę
Dziedziniec różnorodności
Dzień Ojca w plenerze
Gra polsko-amerykańska
Góralska muzyka troszeczkę inaczej
Hogarth intymny
Ikona seksu
Imigranci – import/export
Inna sztuka miejska
Jak przechytrzyć wroga
Kalendarium
Kult zagra na Woli
Metalowcy młodzi i doświadczeni
Między ekstazą a depresją
Miłosne westchnienia
Mój nauczyciel ****
Nie drażnić stewardesy
Niezwykła panorama XIX-wiecznych Włoch
Od zwierząt do żywiołów
Ojcze nasz. Krew z krwi ****
Opowiedzieć przeszłość
Ostatni raz w Oxfordzie
Ostatni raz w sezonie
Ostrzy jak chrzan wasabi
Pan Planeta
Piramidy i skarabeusze
Praga tańczy i śpiewa
Premiery
Prezenty nie tylko filmowe
Ryk wielkiego gada i szkielet odsłaniany pędzelkiem
Sekretne życie sprzętu AGD
Sezamie, otwórz się
Spacer Dzieci Dobrej Woli
Sprawdzić własną pamięć
Szczęśliwa dwunastka
Technologiczne nowinki
Tej nocy nie śpimy
Toskania na Starówce
Transformers: Zemsta upadłych
Treści prosto z ulicy
Trzeba odnaleźć mechanizm zła
U Pana Boga za miedzą ***
W sercu województwa
Walka na dużym ekranie
Wielki uwodziciel
Wilkoń maluje warzywami
Wisłą popłyniemy do Europy
Wspomnienie o Piotrze
Wyśpiewać historię miasta
Wędrówki z Pyzą i fajerki
Z Wiechem na dechach
Zagrają
Zagrają
Zamiast przędzenia liter
Zmagania studentów
Zostań literatem i filmowcem
Złote lata 20. i 30.
Święto niskich tonów
Żywe wspomnienie niepokornego poety
„Fantazy” według Konrada Swinarskiego
Zamów abonament