Syndrom kibica
Piotr Gajdziński
Robert Biedroń, bez wątpienia jeden z najbardziej znanych i najciekawszych samorządowców, jeździ po kraju, promując swoją i Magdaleny Łyczko książkę „Pod prąd". Politycy rzadko piszą książki w innym celu niż promocja własnej osoby, a promocja jest z reguły po to, aby wygrać wybory. Choć oczywiście były chlubne wyjątki. Winston Churchill też wprawdzie pisał książki, aby dostać się do Izby Gmin, ale pozostawił po sobie dzieła, które w 1953 roku przyniosły mu literacką Nagrodę Nobla.
Był i inny wielki polityk-pisarz, który pisał nie po to, aby wygrywać wybory – Leonid Breżniew, były gensek Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego. Ten, wobec krnąbrności Komitetu Noblowskiego, musiał się zadowolić Nagrodą Leninowską, za to jego książki wydano nawet w języku farsi. W 1981 roku, w dorocznym spisie UNESCO autorów przekładanych na języki obce, Leonid Iljicz wyprzedził samego Szekspira! Prezydent Słupska chyba raczej na literackiego Nobla nie liczy, choć trzeba...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)