Starzy twórcy utonęli w dumie
Francuski aktor opowiada o pracy z Michaelem Hanekem przy filmie „Happy end" i stosunku do kina.
Rz: Michael Haneke portretuje w „Happy endzie" rodzinę z klasy średniej. I pokazuje świat depresyjny, pełen obojętności na los innych.
Mathieu Kassovitz: Jego pesymistyczne spojrzenie na współczesność bardzo mnie porusza. W „Happy endzie" jest stary człowiek, który chce odejść na zawsze. Są ludzie w średnim wieku, którzy starają się wszystkich przekonać, że generalnie jest w porządku, ale sami zachowują się niewłaściwie, przybierają postawę podobną jak większość polityków. Wreszcie są dzieci, coraz mniej wrażliwe, powoli upodobniające się do zombi. I my jesteśmy temu winni. Zapominamy o wielu wartościach, o etyce. W domach stajemy się sobie coraz bardziej obcy. Na ulicy patrzymy na uchodźców i nic nas oni nie obchodzą, odsuwamy się od nich ze strachem i niechęcią.
W 1993 roku we własnym filmie „Nienawiść" pokazywał pan pełne agresji przedmieścia paryskie, gdzie mieszkali głównie emigranci, ale zostawiał pan widzom nadzieję. W nakręconym w Calais filmie Hanekego jest tylko przerażenie.
„Nienawiść" była ostrzeżeniem. Dzisiaj żyjemy w innej rzeczywistości. Zrobiliśmy...
Archiwum to wszystkie treści publikowane w "Rzeczpospolitej" od 1993 roku.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)
